19 stycznia 2015

Podsumowanie sezonu 2014... oraz 2013, 2012, 2011 i 2010 czyli nadrabiam blogowe zaległości.

SEZON 2010


28 kwietnia 2010 rozpoczęła się moja przygoda z bieganiem.  Pierwsze plany treningowe, pierwsze starty, pierwsze medale. Kupowałem pierwsze buty, ciuchy i akcesoria biegowe w tym najprostszy pulsometr.

To był rok niesamowitych emocji i przekraczania kolejnych barier. Udany proces odchudzania, podczas którego zgubiłem 27 kg spowodował wręcz głód osiągania kolejnych sukcesów. Właśnie dlatego porwałem się na maraton. Z uśmiechem wspominam treningi podczas których nie dopuszczałem możliwości zatrzymania się nawet za potrzebą.  Zadebiutowałem w I Biegu dla Maćka na 10 km z czasem 00:47:39. Cieszyłem się jak dziecko wykonując coraz dłuższe wybiegania. Najdłuższe 38-kilometrowe zrobiłem na 2 tygodnie przed debiutem w maratonie. To było szaleństwo podyktowane chęcią sprawdzenia się. Zaryzykowałem wiele, bo nadwyrężyłem prawy staw skokowy ale na szczęście do maratonu się wygoił. Po maratońskim debiucie chciałem do razu poprawić życiówkę i zejść poniżej 03:45:00, więc 2 tygodnie później pobiegłem maraton w Poznaniu, gdzie metę osiągnąłem po 03:44:55.

W sumie wystartowałem w 6 oficjalnych biegach, w tym w dwóch maratonach i dwóch dyszkach. W grudniu kupiłem pierwszego Garmina, model FR60. Ten sezon biegałem w butach Adidas Response Cushion 18.

Poniżej wklejam zrzut podsumowania wygenerowanego w Sports-Tracker, który zarejestrował 1004km.


Ciekawy sezon. Zintensyfikowany trening ukierunkowałem na rozwój formy biegowej i bicie kolejnych rekordów. Zmieniłem buty na Asics Stratus. Wiosną debiutowałem w półmaratonie, wybrałem Warszawę, a w wakacje zrobiłem aktualną życiówkę na tym dystansie w XI półmaratonie Rejów.

Poprawiłem życiówkę na dychę  w II Biegu dla Maćka wynikiem 00:40:42. Razem z siostrą wystartowałem w X Cracovia Maratonie gdzie życiówkę 03:24:11 okupiłem pierwszą maratońską ścianą. Cóż, to też było ciekawe doświadczenie :) Siostra zaliczyła piękny debiut.

Jesienią niestety nie wystartowałem w Maratonie Warszawskim. Plany pokrzyżowała mi choroba w efekcie której wylądowałem w szpitalu z zapaleniem płuc. Pojechałem do Warszawy, odebrałem pakiet startowy ale lekarz zabronił udziału w biegu z gorączką ponad 39stC. Dzisiaj to dla mnie oczywiste ale wtedy rozważałem start i liczyłem, że taka gorączka sama spadnie :) Oczywiście w niedzielę poszedłem na start, żeby chociaż pokibicować maratończykom. To był mój debiut w roli kibica. Opisałem to w jednym z postów. Na targach przy maratonie kupiłem nowe buty Asics Cumulus 12. To były moje pierwsze buty z amortyzacją pod śródstopiem a w kolejnych edycjach tego modelu biegam do dziś.

Końcówka roku minęła mi na dochodzeniu do siebie po chorobie, która odcisnęła na mnie swoje piętno w postaci astmy oskrzelowej. W grudniu powoli wróciłem do treningu.

Zarejestrowałem 1440 przebiegniętych kilometrów.












SEZON 2012

Po odzyskaniu zdrowia zabrałem się za odzyskanie formy. Postanowiłem powalczyć o Koronę Maratonów Polskich więc kontynuowałem trening rozpoczęty w grudniu poprzedniego roku ukierunkowany na królewski dystans. W marcu zadebiutowałem w roli peacemakera dla swojego kolegi Emila. 5. Półmaraton Ślężański, w którym suma przewyższeń wynosi ponad 250 m a ogólna długość podbiegów to 9,3 km, przebiegliśmy w czasie 02:01:22. W kwietniu wziąłem udział w XI Cracovia Maratonie, gdzie bez większego wysiłku wbiegłem na metę po 03:25:34. Przy okazji tej imprezy wziąłem udział w medycznym programie naukowym, którego celem było przebadanie serc biegaczy przed i po dużym wysiłku jakim jest maraton. Wyniki były bardzo dobre czyli moje serce biło jak dzwon.

W maju ustanowiłem aktualną życiówkę na dychę wynikiem 00:40:18 (pomiar netto moim zegarkiem) w III Biegu dla Maćka. W czerwcu drugi raz byłem zającem w XX Półmaratonie Świętokrzyskim, który również do płaskich nie należy. Spaleni słońcem wbiegliśmy na metę po czasie 01:51:43. To był biegowy debiut Cykiego, mojego przyjaciela jeszcze wtedy palacza. Towarzyszył nam Szymon, drugi palacz, na rowerze. Dzisiaj obaj biegają, przy czym Cyki regularnie i nie pali :)

Jesienią pobiegłem maratony we Wrocławiu w czasie 03:22:59 i w Poznaniu 03:24:55. Wrocław dał mi w kość i ostatnie 3 km pokonywałem z olbrzymim bólem wywołanym przez skurcze. Z kolei Poznań wprowadził nową trasę, na której były długie podbiegi na 22 i 36 km oraz na samej końcówce. Jednak zgodnie z planem udało się ukończyć oba biegi poniżej 03:30:00. W nagrodę w jesienią kupiłem startówki Asics Gel Sky Speed 2 a w grudniu zakupiłem nowego Garmina, model 310 XT.












SEZON 2013

To był sezon! Zaczął się od zapisów na X Bieg Rzeźnika. Sezon startowy rozpocząłem w marcu Półmaratonem Ślężańskim gdzie w mrozie uzyskałem wynik 01:36:59. Potem pojechałem do Dębna gdzie drugi raz przywaliłem w ścianę i po raz pierwszy przeszedłem na chwilę do marszu. Mimo to osiągnąłem wynik 03:26:10, czyli poniżej 03:30:00. Bardzo mile wspominam pobyt w Dębnie.

30 maja o świcie wystartowałem z Cykim w X Biegu Rzeźnika jako ekipa Damy Rade.To była największa przygoda w moim życiu. Wspomnienia uwieczniłem na zdjęciach i w filmie, który powstał z montażu migawek nakręconych telefonem komórkowym. Mam zamiar dodatkowo to opisać w poście. Wracając do samego biegu to było to coś innego niż wszystkie poprzednie starty. Przygotowywaliśmy się biegając na Ślężę  ale to czego doświadczyliśmy na beskidzkim szlaku było czymś niesamowitym. Przygoda trwała 14:53:33 ale nam nie o czas chodziło. Muszę wspomnieć, że trening górski i sam bieg zaliczyliśmy w bucikach Brooks Cascadia, ja w 7 a Cyki w 8. Świetnie się spisały.

Tradycyjnie wziąłem udział w IV Biegu dla Maćka i mimo, że było to dwa dni po Rzeźniku na sztywnych nogach przeczłapałem 10 km w czasie 00:51:34. Chodziło o sam fakt uczestnictwa w tej imprezie. Potem była sztafeta w Biegu Firmowym 2013 i blamaż organizatorów I Nocnego Półmaratonu Wrocławskiego. W sierpniu pobiegłem I Letni Bieg Piastów, półmaraton górski, gdzie osiągnąłem wynik 01:42:16.

Jesienią pobiegłem w ramach niedzielnego długiego wybiegania Maraton Wrocławski, żeby dwa tygodnie później zaatakować wynik 03:20:00 w Warszawie. Na 35. Maratonie Warszawskim ustanowiłem aktualną życiówkę w maratonie tj. 03:19:20 i tym samym zaliczyłem ostatni z wymaganych biegów do Korony Maratonów Polskich. Potem było długie roztrenowanie i zasłużony odpoczynek. W związku z przesiadką na Garmina 310XT zrezygnowałem z zabierania telefonu na treningi, więc przestałem tym samym korzystać ze Sports-Trackera. Ten sezon biegałem w kolejnej parze butów Asics Cumulu 12.


Zrzut ekranu z Garmin Connect








SEZON 2014

To był rok pod znakiem odpoczynku od regularnych treningów, planów i diet. 5 stycznia na 16 km wybiegania poczułem ból w prawym kolanie po czym zupełnie zesztywniało. Wróciłem utykając. Diagnoza lekarska była straszna - chondromalacja rzepki, czyli nieodwracalne uszkodzenie. Cholera. Zanim trafiłem do właściwego lekarza minęło kilka tygodni. W międzyczasie nie biegałem i zrobiłem komplet badań łącznie z rezonansem magnetycznym. Ten właściwy lekarz uspokoił mnie. Okazało się, że to nie jest problem z chrząstką a ITBS.  Przez trzy miesiące leczyłem się sam stosując się do zaleceń biegaczy, którzy przez to przeszli. Najważniejszym jednak lekarstwem był odpoczynek. Musiałem niestety zrezygnować z wyjazdu na Maraton di Roma a wpłacone EURO przepadło. Nie biegałem i tyłem a kontuzja powoli ustępowała. Na pocieszeni kupiłem nową parę Asics Cumulus 15.

W marcu pobiegłem kontrolnie 11 km podczas pierwszej Dziesiątki WROActive w czasie 00:50:17. Kolano nie bolało. Organizatorzy dali plamę z organizacją imprezy. Potem tradycyjnie pojechałem na Półmaraton Ślężański gdzie również bez protestów ze strony kolana na mecie zameldowałem się z wynikiem 01:44:39. Wrociłem na chwię do regularnego biegania i dzięki temu w maju zrobiłem życiówkę na 5 km czasem 00:20:08 biegnąc w sztafecie deszczowo-błotnego Biegu Firmowego 2014. Tradycyjnie pobiegłem V Bieg dla Maćka gdzie zadebiutowała moja żona i Szymon, ten od rowera z XX Półmaratonu Świętokrzyskiego. W czerwcu poleciałem 2. Nocny Półmaraton Wrocławski, w którym bez trudu wykręciłem czas 01:35:14. 

W wakacje nie biegałem zupełnie. Znalazłem sobie nową zajawkę - Kitesurfing :)

Przed 32. Maratonem Wrocławskim zrobiłem lekki rozruch. Postanowiłem przebiec go możliwie najmniejszym nakładem energii, bez forsowania się, po prostu dla tradycji. Na metę wbiegłem z uśmiechem trzymając za rękę młodszą córkę a zegar pokazał czas 03:39:29. Wow! Taki wynik dosłownie z marszu. Jak widać forma biegowa nie ulatuje aż tak szybko.

Tak zakończyłem najbardziej rozleniwiony sezon biegowy, w którym zarejestrowałem łącznie 635 przebiegniętych kilometrów.






PODSUMOWANIE

Łącznie w latach 2010-2014 zarejestrowałem 6 462 przebiegnięte kilometry. W tym czasie w skład mojego biegowego wyposażenia weszły:

BUTY

- Adidas Response Cushion 18
- Kalenji Kapteren 50 (bieganie w zimie i w terenie błotnistym)
- Asics Stratus (dwie pary)
- Asics Cumulus 12 (dwie pary)
- Brooks Cascadia 7 (zielone żabki)
- Asics Sky Speed 2
- Asics Cumulus 15

ZEGARKI BIEGOWE

- Kalenji pulsometr (podarowałem siostrze)
- Garmin FR 60 z footpodem (sprzedałem)
- Garmin 310 XT

CIUCHY, których nie będę wymieniał ale jest ich mnóstwo od skarpetek po zimowe softshelle. 

PLECAK biegowy Kalenji oraz KIJE trekkingowe do biegania po górach.

To jest szmat czasu i masa wspomnień. Stopniowo i systematycznie będę opisywał poszczególne starty z tych lat oraz na bieżąco te w których wezmę udział w przyszłości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...